Losowy tekscik:



-Zostawcie ją w spokoju. Już dość wycierpiała – odzwała się we Wspólnej Moie. Dawno przestała go słuchać, obejmując oboma ramionami zagłówek fotela Lorany i nerwowo przygryzając palce.
Czuła ciężki zapach perfum tamtej, z którymi malarka nie lubiła się rozstawać. Jej podobno czarne, cudownie gęste włosy łaskotały nos nastolatki. Lorana wciąż była na wyciągnięcie ręki i obiecała, że tak będzie zawsze. Nagły lęk znów targnął sercem Derry. Zawracać, trzeba natychmiast zawracać do Selimpe albo do Veltro, skąd odpływają statki do Spid. Teraz jest ostatnia chwila, gdy można bez sprawienia komukolwiek przykrości wycofać się z podjętej bez zastanowienia decyzji. Dlaczego wciąż jest ciemno?
Nie, tak naprawdę nie chciałaby zawrócić, nawet jeśli Aldorent zmieniłby zdanie. Musiała spłacić dług zaciągnięty u uprowadzonej dwunastolatki. Nie mogła nakierowywać Sangacjanina na właściwą drogę, ponieważ opuściła Entorię, zanim zdążyła dobrze poznać jej geografię, więc Aldorent polegał na satelitarnym połączeniu z Matrixem i mapie, która wyświetlała mu się bez ustanku na małym ekranie wmontowanymw deskę rozdzielczą. Mógł ją do woli powiększać i zmniejszać, za każdym razem śledząc przesuwanie się czerwonego punkcika oznaczającego ich lokalizację. Do pamięci komputera wprowadzono nie tylko duże miasta, ale także małe i bardzo małe miejscowości aż do liczących kilkanaście domów wsi, udało więc mu się odnaleźć w ten sposób okręg administracyjny Vilje, a potem samego Sokoła.
Zatrzymał jeepa na skraju osady, kilkadziesiąt metrów od najbliższego zabudowania, tuż przed drewnianą tablicą z nazwą miejscowości, i odezwał się:
-Znam w tym mieście kilka dobrych restauracji, otwartych do północy. Pewnie wasze żołądki zdążyły już skurczyć się z głodu? Bo jeśli chodzi o mnie, to mam ochotę na wołowy stek z chrupiącymi ziemniakami z rusztu i zasmażanymi buraczkami. Wiem, gdzie podają takie luksusy. Jest tam drogo, ale ja stawiam.
-Od wieków nie jadłam baraniny gotowanej w ziołach – westchnęła Derra. – Albo gulaszu ze żmii, takiego, jaki robi moja siostra. Jak myślisz, Aldorencie, czy tu jest jakaś entoriańska restauracja?
-Nie mam pojęcia, jak dużo wie w tej chwili Jackson, i wolałbym, aby wiedział możliwie najmniej, dlatego powinniśmy zostawiać po sobie minimalną ilość śladów. W hotelu trzeba podać nazwiska, by dostać nocleg. WładzaZSS nie sięga do Selimpe. Gdyby któreś z nas było członkiem rodziny królewskiej lub przynajmniej gubernatorem, kłaniano by się nam w pas, ale jesteśmy zwyczajnymi obywatelami. Tutaj nie zmuszę nikogo do posłuszeństwa samym pokazaniem się w tym śmiesznym ubraniu.
Samochód, który wyprowadził z zaimprowizowanego w dawnym kontenerze budowlanym garażu, był prawdopodobnie tym samym jeepem z napędem na cztery koła, w którym wiózł Derrę do Veltro pamiętnego dnia trzeciego Mirtul 1631 N.I. Entorianka poznała to po przyjemnym w dotyku aksamicie, którym obita była tylna kanapa, oraz po nieco oleistym i ostrym zapachu grubego koca, przechowywanego w bagażniku razem z zapasem paliwa, którym starannie okręciła się dla ciepła.
Uradzili, że Derra pójdzie na tył, by móc się przespać, natomiast Lorana siądzie obok Aldorenta na siedzeniu pasażera. Quatessinka była znacznie bardziej wytrzymała na brak snu, więc zarwana noc nie mogła jej zbytnio zaszkodzić. Udało im się wcisnąć owczarka pomiędzy przednie fotele a kanapę ze śpicą. Gryf próbował początkowo ułożyć się w nogach swojej niewidomej pani, lecz Lorana stanowczo go stamtąd usunęła.
Aldorent wyjął podróżną apteczkę i zaaplikował sobie zastrzyk pobudzający. Wciąż z nich korzystał, kiedy chciał zachować pełnię sprawności fizycznej i umysłowej, a czaszka pękała mu z braku snu. W ostatnim roku starannie unikał tej konieczności, ponieważ zawsze potem ból w głowie nasilał się do granic wytrzymałości, a wyczerpanie stawało się tak wielkie, że przez dwie kolejne doby nie wychodził z łóżka. Ale tym razem nie miał innego wyjścia, jeśli chciał jeszcze nazajutrz odstawić Derrę do domu.
Wcześniej podróżował namiętnie nocami, próbując dowieść sam sobie, że z łatwością może obywać się bez wystarczającej ilości snu. Potem jednak, gdy jego życie uspokoiło się po dwóch nieudanych romansach, doszedł do wniosku, że w ten idiotyczny sposób nieświadomie próbował zatrzymać choć trochę czas i przedłużyć sobie młodość. Pragnął wtedy żyć bez opamiętania każdą sekundą, przeczuwając, że już niedłuo jego dobra passa się skończy. Teraz wolałby spać, chociażby na „Błyskawicy” lub w samochodzie. Mógłby to robić, nie troszcząc się o mijające życie, bo przecież miało ono trwać bardzo długo, do samego końca obdarowując go upragnioną młodością, przynajmniej od czasu, gdy pojęła, że związek zbudowany na siłę nie ma przyszłości.