Losowy tekscik:



A jednak przynajmniej jedno z nich trojga musiało chociaż trochę zorientowany w tym, co dzieje się w naszej małej armii, rozpozna mnie bez trudu. Gdyby Jackson i jego ludzie schwytali was pierwsi, wychodziłybyście na nabrzeże w kajankach albo wynoszono by was w workach. Zresztą, co ja plotę. Zostawiliby wasze ciała w Spid. Po jakiego diaska mieliby taszczyć taki szmat drogi niepotrzebny balast?
-Powinni wziąć chociaż jej głowę, żeby przekonać tego waszego przełożonego o jej śmierci – odparła ponuro Lorana.
-Marszałka Raszkiewicza? Nie, Jackson nie ściga Derry po to, żeby zasłużyć na jego uznanie – pokręcił głową. – Marszałkowi nie zależy już na jej śmierci. Słyszysz, Derro? Marszałek nie jest teraz twoim wrogiem.
-Nie odbiorę. Przysięgam, Lorraine. Nie mógłbym skrzywdzić żadnej z was.
Kiedy dotarli do Selimpe, zapadała już ciemność. Lorana obudziła Derrę i rozmasowała jej zesztywniały kark. Aldorent włożył ponownie płaszcz i hełm, wyjaśniając przy tym:
-Teraz, kiedy jesteśmy znów na Północy, wolałbym nie zostać rozpoznany w waszym towarzystwie. Przynajmniej na razie. Nie, żebym się was wstydził, dziewczęta, ale nie potrzebujemy kłopotów. W pobliżu tych doków może kręcić się akurat inny Eliminator. Jest to nawet bardzo prawdopodobne, bo ZSS wydzierżawiło dziesięć stanowisk jedno przy drugim.
Po chwili milczenia dodał:
-Chociaż i tak na pewno każdy chociaż trochę o niej pomyśleć. W Sent zaczęła nagle dobiegać Derrę ze wszystkich stron twarda, dziwnie znajoma mowa, którą wprawdzie rozumiała bez trudu, jak rozumie się sny, ale nie mogła powiązć jej z niczym swojskim. Nie była to ani uniwersalna Wspólna Mowa, ani ukochany ze względu na nią maksymalnie przyspieszyć powrót lub przeciwnie, pozostać tutaj przynajmniej do miesiąca Flamerule, gdy warunki termiczne zdecydowanie się poprawią.